Mostostal

               wspiera działalność sportową

                  FUNDACJI POLONIA 2011

Tomasz Herkt: Czas na męskie wyzwanie

03.03.2009 - 22:03

Trenerem Zastalu Zielona Góra jest Tomasz Herkt, jeden z najbardziej znanych polskich szkoleniowców, który jednak prawie całą karierę poświęcił koszykówce żeńskiej. Teraz podjął wyzwanie pracy z mężczyznami. - Praktycznie cała moja kariera trenerska związana jest z koszykówką żeńską, nie licząc epizodu w Astorii Bydgoszcz, gdzie przez pracowałem przez jeden sezon oraz krótkiej współpracy z Czarnymi Słupsk pod koniec ubiegłego sezonu, gdy pomagałem drużynie w utrzymaniu w lidze. Dla mnie praca z mężczyznami to w tej chwili nowe wyzwanie w karierze – podkreśla Herkt.
- Jak trafił pan do Zielonej Góry?
- W Zastalu pracuje Tadeusz Aleksandrowicz, który pomagał mi też w pracy z żeńską reprezentacją Polski. I to on zainspirował szefów klubu do mojej osoby.
- Po tylu sukcesach chce się jeszcze panu pracować zaledwie w pierwszej lidze?
- Jeśli chodzi o kobiecą koszykówkę, to byłem trzy razy na mistrzostwach Europy, pięć razy grałem w Eurolidze, doszedłem do finału Pucharu Ronchetti, no i pojechałem na igrzyska olimpijskie. Po prostu raz się pracuje w lepszym klubie, raz w gorszym. W pierwszym sezonie w Polfie Pabianice zdobyliśmy medal, w drugim wycofał się sponsor i pozostała nam tylko walka o utrzymanie. Niezależnie od tego czy gra się o medale, czy o utrzymanie, trener ma zawsze taką samą satysfakcję z osiągnięcia celu. Oczywiście jeśli się walczy o najwyższe cele, to całej pracy towarzyszy większe zainteresowanie medialne.
- Czy Zastal jest w tym sezonie kandydatem do awansu?
- Naszym celem w tym sezonie nie jest awans, skład mamy słabszy niż rok temu. Mamy młodą drużynę, ze średnią wieku niewiele ponad 23 lata. Najbardziej doświadczony jest 31-letni Paweł Wiekiera. Celem na ten sezon jest zbudowanie podwalin pod silny klub i przyszłe sukcesy. Ja lubię przemyślaną pracę warsztatową. Teraz chcemy poznać ligę, zobaczyć, czego nam brakuje. Daliśmy sobie dwa lata czasu na awans do ekstraklasy.
- W sobotę pana drużyna zagra przeciwko Polonii 2011, zespołowi jeszcze młodszemu niż Zastal.
- Bardzo podoba mi się inicjatywa Polonia 2011. Aby odbudować pozycję polskiego basketu, trzeba więcej takich pomysłów. Cieszy mnie, że taki klub powstał, bo ja też lubię systemową pracę. Polonia 2011 to doskonałe miejsce dla młodych zawodników.
- Ma pan już rozpracowany zespół Polonii 2011?
- Graliśmy z Polonią 2011 na przedsezonowym turnieju w Jeleniej Górze. Imponuje mi praca, wykonana przez trenerów. Widać zresztą już jej efekty – zespół jest ambitny, gra agresywnie, z tego na pewno coś się narodzi dla polskiego basketu. My w Zielonej Górze dopiero jesteśmy na początku tej drogi.
- Jak pan odebrał zwycięstwo Polonii 2011 nad ŁKS, różnicą 31 punktów?
- Może nie samo zwycięstwo, ale jego rozmiary budzą szacunek. My wygraliśmy w Łodzi jednym punktem po dramatycznej walce. ŁKS budował zespół w oparciu o doświadczonych zawodników, mających doświadczenie z gry w ekstraklasie, znających smak awansów.
- Jakiego meczu spodziewa się pan w Warszawie?
- Mam nadzieję, że nie popełnimy błędu takiego, jaki przydarzył się nam w spotkaniu z Krosnem. Przespaliśmy początek, długo wchodziliśmy w grę i nie mogliśmy złapać właściwego rytmu. Gdybyśmy grali od początku swój basket, to byśmy zwyciężyli. W Warszawie zapowiada się twarda walka, to będzie mecz dwóch agresywnie grających drużyn.

TOMASZ HERKT
W latach 1991-1997 był trenerem koszykarek Olimpii Poznań, z którymi dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Polski, a w sezonie 1992/1993 dotarł z nimi do finału europejskiego Pucharu Ronchetti. Po odejściu z Olimpii był konsultantem w drużynie Stilonu Gorzów, następnie prowadził koszykarki Polpharmy Gdynia. W 1996 r. został trenerem reprezentacji Polski i wywalczył z tym zespołem mistrzostwo Europy w 1999 r. Potem na kolejnych mistrzostwach zajmował 4. miejsce w 2001 r. i 6. w 2003. W 2000 roku poprowadził reprezentację Polski na igrzyskach olimpijskich w Sydney.
W sezonie 2004/2005 prowadził pierwszoligową męską drużynę Astorii Bydgoszcz. Jego podopieczni zajęli szóste miejsce w EBL.
Po roku Herkt wrócił do żeńskiej koszykówki, i od czerwca 2005 objął drużynę PZU Polfy Pabianice, a w połowie 2007 r. został trenerem koszykarek Wisły Can Pack Kraków, skąd odszedł za porozumieniem stron po tym, jak jego podopieczne odpadły z rozgrywek Euroligi nie awansując do 1/4 finału. Wcześniej koszykarkom Wisły zdarzyły się też dwie poważne ligowe wpadki - z Lotosem i Energą Toruń.
W marcu 2008 r. Tomasz Herkt został asystentem Mirosława Lisztwana w słupskim klubie Energa Czarni, a od lata 2008 pracuje w Zastalu Zielona Góra.

Mostostal

               wspiera działalność sportową

                  FUNDACJI POLONIA 2011