Zapis audio spotkania ze Zdzisławem Sosnowskim
03.03.2009 - 23:03Zachęcamy do wysłuchaniu zapisu audio ze spotkania ze Zdzisławem Sosnowskim – ostatnim żyjącym Mistrzem Polski w piłce nożnej z 1946 roku, jednym z najlepszych polskich bramkarzy lat 40. i 50. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu "Czarny Wtorek w Czarnej Koszuli" 20 stycznia br. Współprowadzącym, obok Jacka Kamińskiego z Fundacji Polonia 2011, był wybitny znawca dziejów warszawskiej Polonii Juliusz Kulesza.
Zapis spotkania: http://www.sendspace.pl/file/npR4eLkk/
Spotkanie toczyło się w konwencji luźnych klubowych dyskusji, z żywym udziałem gości, wśród których obecni byli kibice-świadkowie występów Zdzisława Sosnowskiego, m.in. w pamiętnych meczu z AKS Chorzów 20 grudnia 1946 r. (3:2) – decydującym o tytule Mistrza Polski. Zdzisław Sosnowski ze swadą, przytaczając mnóstwo anegdot opowiadał o swojej piłkarskiej karierze i losach okupacyjnych, w tym o udziale w akcji dostarczania żywności dla głodującego getta warszawskiego.
Wśród wielu wątków bardzo ciekawe było zestawienie sytuacji Polonii i CWKS-u w latach 50. (w sezonie 1950 Zdzisław Sosnowski grał w CWKS-ie). – W Legii z miejsca zostałem oficerem, porucznikiem. Otrzymywałem pobory oficerskie. W czasach gdy przeciętna pensja wynosiła jakieś 5 tysięcy złotych, tyle zarabiał urzędnik, my dostawaliśmy 15 tysięcy. Bardzo dobrze płacili. Nie pracowaliśmy, ale trenowaliśmy codziennie, a takie drużyny jak Polonia to trenowały dwa, trzy razy w tygodniu – wspominał. – Grając w Polonii równocześnie pracowałem. Najpierw w Biurze Elektryfikacji Kolei, później w hotelu "Bristol" jako kierownik sali, na koniec w Ministerstwie Komunikacji. Polonia nas tam wysyłała – opowiadał.
Mistrz Polski 1946 nawiązał także do okoliczności spadku "Czarnych Koszul" z ligi w 1952 r. – Decydujący był ostatni mecz z Cracovią, który przegraliśmy 1:3. Cracovia sympatyzowała z Polonią już przed wojną i mówiło się, że nam się podłożą. Ale oni mieli jeszcze szansę wejść do finału Mistrzostw Polski i nie odpuścili nam. W pewnym momencie przegrywaliśmy 1:2 i mieliśmy szansę na wyrównanie, a remis wystarczał nam do utrzymania, ale sędzia odgwizdał rzut karny przeciwko nam. Tadeusz Parpan spojrzał się na mnie z litością, ale strzelił karnego na 3:1 – wspominał.
Paradoksem jest, że wcześniej udało się Zdzisławowi Sosnowskiemu uratować przed spadkiem z ligi z CWKS-em. W 1950 w decydującym meczu CWKS zremisował w Poznaniu z Lechem 1:1, co uratowało "wojskowym" ligowy byt. – Lech miał wtedy słynny tercet Anioła, Białas, Czapczyk. Oni gryźli trawę, grali na pełnych obrotach przez 90 minut. To była ciężka walka. A mogłem puścić jeszcze jedną bramkę i spadliby do II ligi, ale ja byłem solidnym sportowcem. A mieli później o to do mnie pretensje niektórzy, zwłaszcza poloniści – nie ukrywał "Sosna".
Nie zabrakło także wątku dotyczącego rywalizacji z pierwszym wówczas bramkarzem "Czarnych Koszul" Henrykiem Boruczem. – My się przyjaźniliśmy, odwiedzaliśmy się w domach, nawet pracowaliśmy razem przez pewien czas – zastrzegał Zdzisław Sosnowski. Nie ukrywał jednak, że na pozycję Borucza wpływ miały w jego ocenie także względy pozasportowe. – Kierownik sekcji Zenon Odrowąż mieszkał tak jak Heniek w Zalesiu i on wolał, żeby Heniek grał – twierdził.
Warto podkreślić, że Zdzisław Sosnowski jako jedyny powrócił na Konwiktorską z grona kilku piłkarzy Polonii, którzy w tamtym okresie przeszli z Polonii do CWKS-u. Namówił go do powrotu znany działacz Polonii jeszcze z przedwojennym i okupacyjnym stażem Stanisław Maszner. – Mieszkaliśmy niedaleko siebie, on na Śniegockiej, ja na rogu Śniegockiej i Czerniakowskiej. Wciąż powtarzał: "Zdzisiu, wróć do tej Polonii, gdzieś ty zawędrował?". W końcu się zgodziłem – wyjaśnił "Sosna".
Zabawnym momentem spotkania była uwaga prowadzącego spotkanie Jacka Kamińskiego, że Zdzisław Sosnowski został "uśmiercony" przez autora niefortunnej monografii "Kolekcja klubów. Polonia, Warszawianka, Gwardia" (2003) Andrzeja Gowarzewskiego. W notce biograficznej Gowarzewski podaje nawet dokładną datę "śmierci" bramkarza Polonii: 05.02.1998. – Jest taki przesąd, że jeśli się omyłkowo uzna kogoś za zmarłego, to będzie on żył długo. I tego panu Zdzisławowi życzymy – skomentował prowadzący.
--------------------------------------------------
Zdzisław Sosnowski urodził się w 1924 r. w Warszawie. Grał na pozycji bramkarza. Wychowanek Fortu Bema Warszawa (1938-39). W czasie okupacji w drużynie Korony Warszawa. W 1945 r. wraz z zespołem Warszawianki przeszedł do Polonii. W barwach "Czarnych Koszul" grał w latach 1945-49 i 1951-55. Zdobywca tytułu Mistrza Polski w 1946 r. i Pucharu Polski w 1952 r. Po zakończeniu kariery sportowej trener i wychowawca młodzieży.

wspiera działalność sportową
FUNDACJI POLONIA 2011




















