Mostostal

               wspiera działalność sportową

                  FUNDACJI POLONIA 2011

Powrót do fundamentów

Powrót do fundamentów.
Wywiad z Walterem Jeklinem, Dyrektorem Zarządzającym Fundacji Polonia 2011
 

Klub Polonia 2011 to nowy podmiot na sportowej mapie Polski. Jaka była jego geneza ? 

Warszawa to duże miasto z ambicjami, także koszykarskimi. Jako koszykarz spędziłem tu cztery najbardziej udane lata sportowej kariery. Mogłem zaobserwować, że brak tu jest jednak takiej koszykarskiej organizacji, która obejmowałaby swoim zakresem całość, sięgałaby głęboko do sportowych podstaw. Pewne próby były podejmowane, ale nie dały spodziewanych rezultatów. Sam myślałem, żeby po zakończeniu kariery podjąć współpracę z koszykarską spółką, ale zainteresowania z tej strony nie było. Równocześnie ze strony pana Jarosława Popiołka pojawiła się inna propozycja, wprowadzenia w życie programu budowy od podstaw nowego koszykarskiego ośrodka dla młodych koszykarzy. W swoim założeniu ten program ma opierać się na podstawowych wartościach wychowania młodzieży przez sport, stworzenia jej jak najlepszych warunków rozwoju indywidualnego i zespołowego przez zapewnienie właściwej opieki, ale też przez zabezpieczenie odpowiednich warunków życiowych. Takie założenia zaczęliśmy wprowadzać przed niemal dwoma laty, dziś nasz projekt dynamicznie się rozwija. Muszę powiedzieć, że perspektywa stworzenia kompletnie nowej wartości w polskim sporcie bardzo mnie zmotywowała, poczułem stojące przede mną prawdziwe wyzwanie.

Początki były chyba trudne. Jak wspominasz ten pionierski okres ?

No tak. To jest pionierski program, startowaliśmy nie mając oparcia w żadnej sportowej i organizacyjnej bazie. To były trochę szalone początki, limitował nas czas, mieliśmy olbrzymie kłopoty ze znalezieniem sali, skompletowaniem w okresie jednego miesiąca pełnego składu. Na pierwszych treningach mieliśmy pięciu graczy, sam musiałem przebierać się w strój sportowy (...i nie byłem wcale najgorszy...). Presja czasu była ogromna, sam drugi raz nie zdecydowałbym się na takie działanie. Z drugiej zaś strony, propozycja kierowania taką sportową organizacją zaraz po zakończeniu kariery sportowej była dla mnie, dla mojego osobistego rozwoju, bardzo motywująca.

Jesteś generalnym dyrektorem koszykarskiego Klubu. Jak widzisz w nim swoją rolę ?

Użyję tu muzycznego porównania, widzę siebie jak dyrygenta w wielkiej orkiestrze, w której jest wielu muzyków, ale każdy powinien grać swoją rolę. Ja mam zapewnić temu działaniu odpowiednią harmonię, włączać się wtedy, gdy dochodzi do zawirowań. Staram się zachęcić jak największą liczbę osób do współdziałania, opartego na wspólnej akceptacji idei programu, by przekuć ich własny entuzjazm na sukces projektu. Tak poszerzam stopniowo naszą strukturę organizacyjną, co całemu przedsięwzięciu pozwala rozwijać skrzydła.

W wypowiedziach o Polonii 2011 często da się usłyszeć stwierdzenie, że to klub inny niż wszystkie. Na czym polega ta specyfika Fundacji ?

Naszym założeniem jest powrót do podstaw sportu, do fundamentów. Chcemy przede wszystkim uczyć młodych ludzi, pokazać im drogę własnego, osobistego i koszykarskiego, rozwoju przez sport. Dlatego jestem tu ja, dlatego są z nami tacy weterani, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jak Leszek Karwowski, Arek Miłoszewski, Krzysztof Sidor, niedługo dołączy do nas Eric Elliott. To koszykarze od lat związani z warszawską Polonią, wrośnięci w tutejsze środowisko sportowe, znakomicie rozpoznawalni, ale też to osoby o odpowiednim charakterze do takiej pracy. Nikt lepiej niż my nie potrafi przekazać młodzieży własnych doświadczeń, po prostu nauczyć ich koszykówki. To jest nasza pokoleniowa rola przekazywania sportowej tradycji, która w polskim sporcie nie jest należycie eksponowana. Wracając do samej koszykówki, to my ogromny nacisk kładziemy na wpojenie młodym zawodnikom idei koszykówki jako gry zespołowej, na właściwym rozumieniu zasad tej gry, co przekładać się ma na podejmowanie właściwych decyzji w sytuacjach meczowych. A obok tego zwracamy uwagę na wychowanie ogólne, stworzenie właściwej atmosfery identyfikacji z programem, respektowania zasad i hierarchii w zespole. I co jest niezwykle ważne, nie ma tu nacisku na natychmiastowy wynik, my oczekujemy efektów w dłuższej perspektywie. Przygotowujemy zawodników, aby byli zdolni do przyszłej gry, mam nadzieję, że o najwyższe cele.

Jak oceniasz dotychczasową działalność Klubu w tej póltorarocznej perspektywie. Jakie sukcesy udało się osiągnąć ?

Dla mnie sukcesem jest to, że nasza idea została pozytywnie przyjęta w polskim środowisku sportowym. Coraz więcej mam twórczych, koszykarskich kontaktów. Jest duże zainteresowanie ze strony uzdolnionych zawodników naszym programem. To znak, że nasza praca szkoleniowa oceniana jest pozytywnie. Dostrzegam też poprawny rozwój sportowy tych, którzy już znaleźli sobie u nas miejsce. Jestem zadowolony z ich zaangażowania, widzę, że chcą się rozwijać, podnosić swój poziom. I progres następuje.

Nie może tu zabraknąć pytania o relacje Polonii 2011 z klubem grającym w lidze zawodowej ?

To oczywiste pytanie. Na dzień dzisiejszy oba podmioty kroczą własną drogą. Rozmawialiśmy, ale nasze wizje funkcjonowania były zbyt rozbieżne. Osobiście i emocjonalnie odczuwam z tego powodu niedosyt. My realizujemy jednak własną linię rozwoju.

A więc właśnie, jakie są plany? W którym kierunku Klub będzie podążał ?

Nasz program bardzo szybko się rozwija, na określenie szczegółowych celów przyjdzie czas po sezonie. Priorytetem pozostanie jednak, jak dotychczas, wyselekcjonowanie młodych talentów w Polsce i objęcie ich naszym programem szkolenia, zapewnienie im optymalnych warunków rozwoju. Nadal jednak pozostaje kwestia zapewnienia odpowiedniej bazy szkoleniowej. Szczerze tu liczę na poważną pomoc ze strony Miasta, jest to potrzebne nam i wszystkim sekcjom koszykarskim Polonii. Wybudowanie nowej koszykarskiej hali wreszcie zapewniłoby nam dobre warunki pracy. Choć muszę tu podziękować władzom warszawskiego AWF za umożliwienie korzystania z obiektów uczelni.

Już blisko 7 lat jesteś związany z warszawską Polonią. Jaki jest Twój stosunek do tego klubu, jego tradycji ?

Jest tu kilka osobistych elementów, które łączą się w pewną całość. Najlepszy okres mojej zawodniczej kariery to gra w tym mieście. Byłem zżyty tu z kibicami, z zespołem, z całym otoczeniem. Poczułem silną więź z Warszawą. W tym mieście czuję się dobrze, urodziły się tu moje dzieci. Pamiętam też, że już w szkole na lekcjach historii nazwa Warszawa mocno utkwiła mi w pamięci, może już wtedy zdeterminowała się moja przyszłość. I myślę, że w miarę swoich możliwości byłoby naturalne, bym tej Warszawie dał coś od siebie, razem z Polonią.

Mostostal

               wspiera działalność sportową

                  FUNDACJI POLONIA 2011